Piszę bardzo często poruszona problemami słabszych, skrzywdzonych, niesłuchanych. Ta misja społeczna literatury-felietonu-recenzji jest dla mnie szalenie ważna. Realizuję się
w poezji, prozie, dramacie oraz tych wszystkich formach pomiędzy nimi, bo za wszelką cenę pragnę wyjść z jakiś sztywnych norm, powinności, konieczności.

Jestem matką dwójki dzieci w tym jednego, które wymaga specjalnej opieki. Żoną, przyjaciółką, prezeską, poetką, redaktorką, korektorką, trenerką, mediatorką i pozytywną wariatką. Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych, a gdy nie wiem, co mam zrobić, pytam: „po co?” Jak znajdę motywację, to wszystko się ułoży. Słucham, ale nie zawsze się stosuję. Lubię własne drogi. Boli mnie wykorzystywanie władzy na każdym poziomie funkcjonowania. Słowa na ten rok to „kreatywność”
i „czułość”. Trenuję.

A tak na poważnie…

{

Być może prawdą jest, że los, zamykając
przed nami jedne drzwi, otwiera drugie,
lecz jakże nieznośny jest ów przeciąg.

 

Lidia Jasińska

Olgierd – mój syn

Przedstawiam Ci Olgierda. To mój syn i bohater wielu moich tekstów. To także osoba, która wywróciła mój świat do góry nogami. W wielu sprawach wyszło mi to na dobre, bo już wiem, co jest ważne, a co niekoniecznie. Wiem, co warto odpuścić, a czym trzeba się kierować. To była i jest trudna lekcja, ponieważ życie z osobą z niepełnosprawnością w Polsce to survival i z roku na rok dociera do mnie, że nie będzie lepiej. I dlatego walczę, krzyczę, czasem walę głową w mur, otwieram zamknięte drzwi i szukam.

Olgierd skończył właśnie 11 lat. Jest dzieckiem z niepełnosprawnością sprzężoną. Ma upośledzenie umysłowe oraz nie jest sprawny fizycznie. Robi postępy, ale są one bardzo rozciągnięte w czasie, a jego potrzeby nie są w ogóle współmierne do wieku. W efekcie mamy cały czas maleńkie dziecko w dość dużym już ciele, które wymaga wsparcia w każdej życiowej i edukacyjnej czynności. Więc pracujemy, jeździmy na turnusy rehabilitacyjne, chodzimy na terapię manualną, szukamy wsparcia psychologicznego i dbamy o zaopatrzenie ortopedyczne. Od kilku miesięcy czekamy również na wyniki bardzo skomplikowanych badań genetycznych. Przecież widać, że to bardzo rzadki okaz jest, więc dziesięć lat poszukiwania diagnozy to może być za mało. Mamy dobrych lekarzy i jeszcze telepszych terapeutów i przyjaciół.

Więcej o Olgierdzie możesz poczytać tu
Obserwuj go też na Facebooku – https://www.facebook.com/oloklucznik

Możesz mu również przekazać swój 1% lub wpłacić darowiznę na konto:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
Stawnica 33A                                       
77-400 Złotów
KRS: 0000186434                           
tytuł wpłaty: Olgierd Klucznik 557/K

Spółdzielczy Bank Ludowy Zakrzewo/Oddział w Złotowie 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010

Dziękuję!

 

 

Moje książki

Kup książkę!

Projekt Pogotowie W@rszatowe

Pomysł na Pogotowie W@rsztatowe zrodził się w połowie 2020 roku. Na początku prowadziłam je w ramach Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Program „Kultura w sieci”. Odbył się cykl warsztatów literackich z różnych dziedzin. Stypendium się skończyło, a mi nie minęła ochota na działania.

Pogotowie stało się projektem społecznym. Cyklicznie prowadzę spotkania z różnymi autorami – poetami, prozaikami, animatorami kultury. Formuła zdalna otwiera nowe możliwości i w czasach, gdy nie zawsze można się spotkać lub jest za daleko, daje choć namiastkę udziału w kulturze. Jest szansą do rozmowy i doskonałą inspiracją. I dlatego nadal mi się chce i co istotne, innym też.

Możesz zajrzeć do mnie na Facebooku: https://www.facebook.com/pogotowiewarsztatowe

Nagrania ze spotkaniami znajdziesz też na YouTube

Twórczość

Nowy Rok – Nowe Możliwości

Nowy Rok – Nowe Możliwości

Tak, z tym hasłem wchodzimy w 2022. Wczoraj na terapii manualnej stóp niesamowita Iwona Jakubowska powiedziała Młodemu – podniosłam Ci poprzeczkę. Radź sobie. I nie ma tu nic z noworocznych postanowień, choć ilość osób, które pojawiły się na siłowni w pierwszy...

Zawsze trafia się koniec

Zawsze trafia się koniec

Mam takie poczucie, że wiele rzeczy rozbabrałam w tym roku i czekam. Cały czas czekam. Na wyniki, diagnozę, badanie, wizytę, spotkanie, konsultacje tele lub online. Jakbym żyła na dedlajnie. I choć nie mogę przecież narzekać, bo jakoś się kręci, to mam poczucie, że...

Będziesz siedziała, aż zjesz

Będziesz siedziała, aż zjesz

Najgorzej śmierdziała rybna z odpadówpo wczorajszym obiedzie i tego,co udało się babci zdobyć. Musiało być dużoi do końca. Nad tą zupą siedziałam cztery godziny,doprawiając łzami wielkimi jak grochy. Co jakiś czas nad głową trzaskała mokra ścierka,więc zapadałam się...